Matka Ziemia Niebo Piekło i Raj

HTML Inserted Here

Saturday, 16 January 2010

  • Ku wschodzącemu słońcu ...

    Już tylko godziny dzielą mnie przed "wielkim" startem w nieznane. Mam w sobie wiele prawie przerastających mnie lęków, a jednak nie wygrywających ze mną. Wczoraj w kinie na ekranie przez kilka chwil wyświetlił się taki napis; jesteś silniejsza od swoich lęków.  Pomyślałam, tak to prawda, właśnie tak jest w moim przypadku, a co najważniejsze, ma tak być !
    Czego boi się moja podświadomość ? Oj wielu rzeczy i spraw, aż strach się przyznać. Między innymi tego czego obawia się wielu ludzi, lotu samolotem ( moja podróż potrwa ok 14 godzin, tranzytem, dwa lądowania i dwa starty)
    Najśmieszniejsze jest jednak co innego, że ja boję się, nie wiedzieć czemu, samego faktu że jestem w obcym nieznanym miejscu. Widok wysokich palm po zmroku napawa mnie niepokojem.  Wyglądam przez hotelowe okno i nie wiem czego się boję.... Gdyby nie ten wewnętrzny głos który zawsze tak cierpliwie do mnie przemawia gdzieś z serca i tłumaczy, że to tylko moje złudzenia, i wszędzie gdziekolwiek jestem, jestem w domu, w każdym miejscu na ziemi, nie koniecznie we "własnym" mieście i mieszkaniu. Tu gdzie mieszkam jestem dłużej, stąd przekonanie o umiejscowieniu i bezpieczeństwie stałej przystani.
     
    Już za kilkanaście godzin polecę w kierunku wschodzącego kraju słońca do miejsca w którym krzyżują się ze sobą dosłownie wszystkie kultury "trzeciego świata" Bangkok, Złoty Trójkąt, jednym słowem ( dwoma) nieznana Azja.
    Co z tamtego świata ze sobą przywiozę ?  To się Okaże się.

    Do wszystkich którzy tu zajrzą, proszę was, trzymajcie za mnie kciuki


     

    Dlaczego zielony budda a nie gniecenie pierogów i klusek do rosołu ?
    Ano właśnie, dlaczego podświadomość szuka zielonego buddy? A nie tego czego nauczyłam się w dzieciństwie. Przywiązania do domu, sprzątania i gotowania jako najważniejszej liturgii życia ?
    Moja mama nie była buddystką, ani nawet katoliczką przez duże K, i nie nienawidziła podróżowania (strata pieniędzy, lepiej kupić nowe meble) , a już na pewno nie wiele łączyło ją ze spokojem i radością jaką powinni mieś w sobie szczęśliwi żyjący chwilą buddowie, ale tak się składa że jedyną rzeczą jaka mi po niej pozostała jest 20 cm zielono złoty grający na jakimś instrumencie budda.
    Stał na jej nocnej szafeczce i chcąc nie chcąc zawsze gdy rozmawiałyśmy mój wzrok koncentrował się właśnie na tej figurce. Któregoś razu nie wiadomo czemu poprosiłam żeby mi go dała ( nie była to żadna rodzinna pamiątka), zaskoczyła mnie swoją odmową. Ale zaraz potem dodała; - Weź go zabierz po mojej śmierci.
    Po latach, wspomniałam na tę rozmowę i tak zrobiłam.
    Dlaczego akurat Tajlandia, a nie Chiny, Indie itd.? Może podświadomie wybrałam taki a nie inny kierunek podróży, właśnie ze względu na tego metalowego złoto zielonego grającego radosnego buddę z nocnej szafeczki mojej matki ? I czego szukam ..., co myślę odnaleźć tak daleko od "domu"... ?


Thursday, 24 December 2009

  • Magia wigilijnego wieczoru w moim domu

    Ach,  prezenty pachnąca choinka na niej błękitne światełka, pod nią pluszaki,  czerwononosy renifer z bajki i wiewióra z orzechem, a pośród nich, mój przyjaciel kot wpatrzony w błękitną poświatę lampek choinkowych. Nie macie w domu kota ? Błąd.  Już dziś żałujcie braku takiego przyjaciela.
    Święta z taakim kocurem, to magia najprawdziwsza !


     

Wednesday, 16 December 2009

  • Kot i szynszyla, w jednym stali domu ...

         

    Jakimi zwierzątkami są Szynszyle?

    Gdybym napisała że te dwa zwierzaki się zaprzyjaźniły było by to mocno przesadzone, bo tak nie jest i kot zawsze po kociemu reaguje wyciąganiem pazurów na ogon szynszyla wywijający okręgi przed jego nosem (silniejsze od niego). A tamten choć wydawałoby się że myszopodobny powinien być słabszy wobec kociego drapieżcy, wcale sobie nie daje w "kaszę dmuchać".
    Zobacz Więcej...

Tuesday, 03 November 2009

  • Delfinim głosem




     
    Nasz prywatny wygłaskany delfin.






    Większość ludzi uważa delfiny za bardzo łagodne niezwykle przyjacielsko nastawione i bardzo inteligentne zwierzęta. Tu i tam krążą pogłoski o nieziemskim pochodzeniu tych sympatycznych ssaków, są ludzie którzy dopatrują się w nich anielskich mocy a nawet zakamuflowanych aniołów bądź przybyszy z innej galaktyki. Niewątpliwie delfiny mają w sobie coś terapeutycznego, może nie objawiającego się natychmiast zaraz po wyjściu z basenu, ale nieco później , dzieje się oj dzieje, przynajmniej w moim przypadku tak się zadziało.

    Zobacz Więcej...

Saturday, 17 October 2009

  • Na wyspie kobiet stoi gliniana figura azteckiej bogini "Matki"


       

    Przepiękna wyspa nieopodal półwyspu Jukatańskiego.
    Oblewają ją niemożliwie czyste szmaragdowe wody morza karaibskiego, otaczają nadzwyczaj czyściutkie plaże z bielusieńkim i bardzo drobnym wręcz miałkim piaseczkiem. Bezpośrednio z piasku wyrastają bardzo wysokie i zielone palmy .

     

    Wyspa jest miejscem starożytnego kultu kobiet.




    Zachowało się tutaj wiele akcentów wspominających na boginię matkę.
    Między innymi wysoka gliniana figura, rodzącej bogini. Położenie się pomiędzy pomiędzy jej nogami z głową obok główki rodzącego się człowieka, ma zdecydowanie symboliczne, a może i magiczne znaczenie?.
    Kładą się pod  rodzącą  turyści i mieszkańcy wyspy.
     Do dzisiejszego dnia praktykuje się na wyspie stare azteckie obyczaje.

    W tym miejscu dawno zapomniana w Europie magia i rytuały mają się zupełnie dobrze.
    Kładzenie się pomiędzy kolanami azteckiej bogini miało przynosić szczęście, błogosławieństwo zdrowia i dopomóc  w szczęśliwym przebiegu każdego nowego przedsięwzięcia.
    Nowy czas, nowy początek pod opieką wielkiej azteckiej bogini życia, super  :)
    Szczególnie licznie kładli się pod matką mężczyźni,  udało mi się jednego takiego nowo narodzonego uwiecznić na swojej fotce.
    Ja też skorzystałam z jej błogosławieństwa ( zdjęcie na facebooku), a żeby na pewno zadziałało, wpierw potrzymałam boginię za jej jędrne gliniane piersi a potem pościskałam glinianą główkę dzidziusia, ufam azteckim tradycjom.

     

Sunday, 11 October 2009

  • Podróż do Egiptu "Pielgrzymka do Betlejem"




    Z Toshiby 253

    Za mną spora kolejka cierpliwie czekających ludzi, a ja szukam we wnętrzu srebrnej gwiazdy wody święconej.
    Po co ?
    Chcę poświęcić to co ze sobą przyniosłam, przedmioty które trzymam w ręku.


    Wody święconej nie było i być nie miało, wnęka z czternastoramienną gwiazdą ponoć sama w sobie posiadała świętą moc po objawieniu się w tym miejscu Anioła, o czym dowiedziałam się trochę później, ale teraz na tym zdjęciu, jestem rozczarowana że woda wyschła i nikt nie dba o to żeby jej dolać.

    Jak to zwykle bywa w cudownych miejscach poszłam za tłumem, całkiem że świadoma tego, że idę tam jak przebrana owieczka, nie żeby zaraz wilk, nic z tych rzeczy,  raczej jak zbuntowany baranek z czarnym runem.

    Trochę z ciekawości, co tam spotkam i bez przekonania.
    Zwiedzałam miejsce legendy, fantastycznej ponadczasowej baśni, nadziei i prostej jednoznacznej obietnicy.
    Gdybym dotarła do Jerozolimy wcześniej o kilkadziesiąt lat była bym wzięta do nieba, przynajmniej z początku, a teraz przechadzałam się po świątyniach, nie czując różnicy pomiędzy nimi a tymi wybudowanymi obok domu.
    Straszne i jaka pusta przestrzeń, mój Bóg umarł jak ten w Zaratustrze, F. Nietzschego.

    Czytaj Więcej...

Tuesday, 06 October 2009

  • Kolacja na pustyni



    Najbardziej smakowały mi placki przypominajcie  macę z ciasta i wody którą moja mama piekła na kuchni z ciasta pozostałego po wyrabianiu klusek do rosołu. Mniam, jaka pycha i ...  u Beduinów była właśnie taka
    smaczna. Nie ważne,  że ręce mieli czarne jak smoła i wody brakowało, nie ważne, zjadłam ich kilka a zjadłabym więcej gdyby mi dali.
    Brzuch mnie nie rozbolał i nie musiałam popijać procentami zapobiegającymi  w "zemście faraona" , bo mnie nie dopadła  :)
    Z tej fai też pociągnęłam, był nastrój to pykaliśmy z niej jeden po drugim, jak faję pokoju, bez wycierania ustnika, no bo głupio tak po kimś dokładnie wycierać, sugerując że miał opryszczkę albo coś między zębami- pełna integracja. Ten pan  ze zdjęcia powyżej był pierwszym zaciągającym się,  on ją dla nas rozpalał...

     
     

Monday, 05 October 2009

  • Meksykańskie słońce na moim nocnym niebie


    Księżyc w moim oknie i obiektywie

          

          



    Fascynujące zjawisko wyłoniło się zza drzew w moim ogrodzie.

    Blask meksykańskiego słońca na nocnym niebie.



    Kiedy byłam w Meksyku w czasie gdy nad moim domem świecił Księżyc, tam całe niebo wypełniał blask porannego słońca. 

    Pomyśleć że gdzieś po drugiej stronie ziemi, gdy ja zasypiam luzie budzą się ze snu do życia. Pewnego razu i ja zbudziłam się pośród tych, co od zawsze mają dzień podczas moich nocy.

    Gdy się pakowałam, w okół mojego domu trwała zima, całe życie zamarło, wokół tylko zwiędłe liście i ogołocone drzewa, sterczące ponad ziemią niczym martwe szkielety. 

    Można by pomyśleć spoglądając z tej,  możliwej do osiągnięcia wzrokiem perspektywy, że Ziemia umarła. Byłam świadoma, że jej śmierć zakończy się wraz z nadejściem wiosny, przywykłam,  nie rozpaczam nad wyschniętymi kwiatami, ale, dziecko, albo ktoś z obcego innego wymiaru musiał by mi uwierzyć na słowo, że życie nie odeszło sobie na zawsze z tej planety, albo że po drugiej niewidzialnej stronie Ziemi nadal trwa, a nawet bujnie rozkwita  i  ma się bardzo dobrze.

    Podczas kiedy w moim ogrodzie sterczały pod nad ziemię zasuszone zwłoki letnich kwiatów, w Meksyku wszędzie w okół rozlewała się fontanna kwitnącego życia. Przez chwilę tańczyłam w środku tej fontanny.  Odkryte ramiona, na nogach klapki, zamiast spodni, czy spódnicy i grubych rajstop, jedynie lekka chusta okrywała moje ciało, raj pomyślałam, to raj. A jednak Meksyk to tylko z pozoru raj, jego namiastka i odbicie czegoś co z pewnością istniej "po drugiej stronie".


    Roślinność na Riwiera Maya. Życie trwa nawet wtedy gdy nie jesteśmy wstanie go dostrzec ani go sobie wyobrazić.


    Wiecznie ciepłe szmaragdowe wody bajecznie czystego morza Karaibskiego i deszczu w którym można boso tańczyć bez strachu o katar.

    Meksykańskie niebo jest tak nasycone błękitem, że od samego w nie spoglądania można się poczuć jakoś bliżej boga,  zaś nocą na meksykańskim niebie błyszczą prawdziwie pomarańczowo-różowe gwiazdy.

    Karaiby to raj pozorny, gdy się dobrze rozejrzeć przyroda tam zdradliwa i ludzie noszą na plecach swoje krzyże z problemami, nie innymi niż nasze polskie. Ale gdzieś jest, wierzę w to,  raj prawdziwy i właśnie Księżyc w moim ogrodzie obiecuje mi go podczas każdej pełni, wspominając meksykańskie słońce.

Monday, 28 September 2009

  • Orki w pracy

      
                                                ( kliknij w zdjęcie zobacz więcej orek)

    Czy Orki nie są ogromne i piękne ? Na pewien sposób przypominają misie Pandy.
    Po raz pierwszy miałam przyjemność nacieszyć nimi oczy w Loro Parku na Teneryfie, przyznam że się rozczarowałam, oczekiwałam czegoś innego, po pierwsze orki były według mojej oceny jakieś z lekka zaniedbane albo pogrążone w depresji. Nic dziwnego skoro przytransportowano je na wyspę samolotem ze Stanów. Ponoć przeżyły taki szok, że przez kilka miesięcy je leczono i terapeutyzowano, za nim wypłynęły do basenu żeby skakać i chlapać ucieszone dzieci. Trudno, taki ich los orek na służbie, były ponoć w potrzebie jako dzieci porzucone przez dorosłe orki, ludzie je przygarnęli uratowali im życie a przy okazji oduczyli żyć na wolności, a przyzwyczaili do życia basenie, ale coś za coś, żeby jeść trzeba pracować.


    Zobacz Więcej...

Sunday, 13 September 2009

  • Ruiny cmentarzyska

    Dwa jak dwa światy


    Z początku myślałam, że najważniejsze w podróżowaniu będzie dotknąć wartości zapisanej w kamieniu, przespacerować się po miejscach naznaczonych czasem, w jakiś sposób magicznych - jak piramidy i ruiny po starożytnych cywilizacjach. Nie odkryłam niczego - poza ludzkimi "widzeniami" - powinnaś widzieć. Przypomina mi to zbiorową halucynację, potwierdzenie wiarygodności dla widzeń innych ludzi, niczym w bajce "Nowe szaty cesarza".  Spacerowałam dotykałam kamieni i widziałam kamienie oraz bujnie rozrastającą się tropikalną przyrodę. Była piękna; dźwięki, zapachy, kolory - najprawdziwsza dostrzegalna magia. W przeciwieństwie do świata przyrody w ruinach miałam odczucie spóźnienia się o ileś setek, albo tysięcy lat. Przed oczyma wyobraźni  miałam tętniące życiem obrazy, tymczasem z ruin powiewało cmentarną pustką i opuszczeniem. W niektórych miejscach doświadczałam tęsknoty w innych trwogi. W miejscach dawnych świetności doświadczyłam spóźnienia się ominięcia czasu. Powrotu o wiele za późno ..., szukałam życia, a znalazłam śmierć. Gdyby tak ...,  znienacka przenieść się o tysiąc lat w przyszłość i wracać w nadziei do znanych z dziś miejsc - było by podobnie.

    Giza
    Na tyłach kompleksu z piramidami w tle komercyjne perfumerie
    Czytaj Wiecej...

Wybierasz się na urlop, obejrzyj zdjęcia

Prawa Autorskie



Wszystkie zdjęcia, komentarze i treść opublikowana na stronie jest moją prywatną własnością, oprócz zdjęć z tla i w blipie, w związku z tym nie zezwalam na jej przekształcanie w żadnej formie ani kopiowanie i publicznej rozpowszechnianie, poza prywatnym używaniem.
awika@obiezyswiat.waw.pl


Podróże różne

Saturday, 16 January 2010

Thursday, 24 December 2009

Wednesday, 16 December 2009

Tuesday, 03 November 2009

Saturday, 17 October 2009

Sunday, 11 October 2009

Tuesday, 06 October 2009

Monday, 05 October 2009

Monday, 28 September 2009

Sunday, 13 September 2009

Wednesday, 09 September 2009

Tuesday, 08 September 2009

POMAGAM,TWOJE 1% DLA AFRYKI

ezomagica


EZOMAGICA.COM
Strona poświęcona filozofii psychologii i science fiction

obiezyswiat

  • Visit obiezyswiat's Xanga Site
    • Name: ezomagica
    • Gender: Female
    • Member Since: 9/8/2009
    • Premium

Mój profil na facebook



Moje podróżowanie i marzenia na przyszłość

  • Places I love: Uwielbiam morze zwłaszcza ciepłe i szmaragdowe
  • Places I've been: Meksyk, Wyspy Zielonego Przylądka, Teneryfa, Egipt, Izrael, Jordania, Francja, Włochy, Hiszpania, Grecja, Dania, Szwecja, Niemcy, Holandia, Belgia
  • Places to see before I die: Antarktydę i pingwiny oraz białe polarne niedźwiedzie na wolności
  • Dream Vacation: Peru, Australia, Tajlandia, Chiny i Kubę może już nie długo